Asertywna odmowa

Asertywna odmowa
Podziel się

(...)Ze mną się nie napijesz?! 
(...)Jak to? Nie chcesz serniczka? 

 

 

Kwiecień i maj to miesiące, w których pojawiają się częste okazje do rodzinnych spotkań. Najpierw Wielkanoc, potem długi majowy weekend, a zaraz potem uroczystości komunijne dzieci. W czasie takich rodzinnych spotkań, jak Polska długa i szeroka będzie słychać namawianie do tego, abyśmy zjedli kolejny kawałek pysznego ciasta (chociaż w żołądku mamy już pół kilo sałatki jarzynowej i porcję smacznego żurku przygotowanego przez ciocię Wiesię), albo napili się „jednego” z wujkiem Kazkiem, no bo „...ze mną się nie napijesz?”. Niektórzy z nas w imię zachowania dobrych relacji ulegają i pomimo bólu żołądka, sięgają po kolejny kawałek serniczka z rosą. Inni, na uporczywe namawianie reagują nerwowo, nawet agresywnie. Czy w takich sytuacjach mamy do wyboru tylko te dwie drogi? A może można zareagować tak, byśmy czuli się ze sobą dobrze i by nikt z naszych bliskich nie czuł się urażony? Można. Trzeba jednak poznać to, co proponuje nam asertywność.

Czym jest prawdziwa asertywność?

Gdy na szkoleniach pytam uczestników czym jest asertywność większość z nich odpowiada, że jest to „sztuka mówienia nie”. Tymczasem takie jej ujmowanie wypacza istotę asertywności i powoduje, że wiele osób się jej obawia. Tymczasem prawdziwa asertywność jest sztuką, ale sztuką mówienia „tak” lub „nie” w zależności od tego czego potrzebujemy i co możemy lub chcemy dać drugiemu człowiekowi. Asertywność to sztuka życia w zgodzie ze sobą i innymi ludźmi, a jak piszą R. Alberti i M. Emmons „asertywne zachowanie to pozytywne dowartościowanie siebie, które dowartościowuje także innych”. Czy podoba się Wam takie ujęcie asertywności? Mam nadzieję, że tak.

Trzy postawy

Słyszeliście kiedyś o postawie uległej i agresywnej? Przywołajmy je, aby w tym kontekście jeszcze wyraźniej zobaczyć wartość asertywności. 
 

Postawa uległa bazuje na przekonaniu „Ja nie jestem OK. Ty jesteś OK” i może wynikać zarówno z zaniżonego poczucia własnej wartości jak i społeczno-kulturowych oczekiwań (np. „Żona ma służyć mężowi”, „Dzieci i ryby głosu nie mają”). Postawa uległa przejawia się w tym, że rezygnujemy z własnego zdania, obrony własnych przekonań i pozwalamy na naruszenie naszych granic. Dajemy większe prawa drugiemu człowiekowi niż nam samym. Uznajemy się za kogoś gorszego, mniej wartościowego.
 

Postawa agresywna jest przeciwieństwem uległej. Jej fundamentem jest paradygmat „Ja jestem OK. Ty nie jesteś OK”. Co ciekawe, ta postawa – podobnie jak uległość – może wynikać z zaniżonego poczucia własnej wartości i sprzyjają jej również społeczno-kulturowe oczekiwania, ale o zupełnie innym wydźwięku (np. „Co wolno wojewodzie to nie Tobie…”, „Starsi zawsze mają rację”). Reprezentując postawę agresywną mamy tendencję do narzucania innym własnego zdania i własnych przekonań. Bywamy też intruzami naruszającymi cudze granice. Dajemy sobie większe prawa niż innym ludziom. Uznajemy się za kogoś lepszego, bardziej wartościowego. 

Tymczasem asertywność jest zupełnie inną jakością. Opiera się ona na wspierającym przekonaniu „Ja jestem OK. Ty jesteś OK” stawiając drugiego człowieka na tej samej płaszczyźnie, co my, bez potrzeby uniżania się przed nim, albo wynoszenia się ponad niego. Reprezentując postawę asertywną posiadamy i artykułujemy własne zdanie i mówimy o swoich przekonaniach, ale jednocześnie szanujemy zdanie i przekonania innych. Jasno wyznaczamy własne granice, ale szanujemy granice drugiego człowieka. Żyjemy w przekonaniu, że nasze prawa są tak samo ważne jak prawa innych, a my sami nie jesteśmy, ani lepsi, ani gorsi od drugiego człowieka. Asertywność jest zgodna ze złotą zasadą, która w naszej części świata została zapożyczona i rozpowszechniona przez chrześcijaństwo. Doskonale znamy tę zasadę: Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. 

Kiedy „nie” jest asertywne?

W tym kontekście moglibyśmy powiedzieć, że osoba uległa to taka, która ma problem z odmawianiem. Osoba agresywna chętnie i często odmawia (stawiając na swoim i nie licząc się z innymi). Natomiast osoba asertywna korzysta z opcji odmowy, ale tylko wtedy gdy jest to zgodne z jej systemem wartości i – jednocześnie – z zachowaniem szacunku i przejawami empatii wobec drugiego człowieka. 

Schemat asertywnej odmowy

Abyśmy dobrze się czuli z odmową, którą chcemy zakomunikować i równocześnie uszanować drugiego człowieka, a więc odmówić asertywnie, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach:

  1. Zanim coś powiesz, zastanów się czego tak naprawdę chcesz i potrzebujesz w danej sytuacji. Pomyśl co będzie dobre dla Ciebie i zgodne z systemem Twoich wartości. Daj sobie chwilę czasu na refleksję.
  2. Jeśli zdecydujesz, że chcesz odmówić, okaż zrozumienie rozmówcy, ale nie przesadzaj ze słowem „przepraszam”. Wprawdzie w polskiej kulturze przeprosiny w momencie odmowy są mile widziane, ale rozważ, czy nie wystarczy jedno słowo „przepraszam”? Mówiąc „przepraszam” okazujesz szacunek drugiej osobie, ale pamiętaj też, by nie wpędzić się w poczucie winy. Przeproś tylko wtedy, gdy czujesz, że to jest zgodne z Tobą, a nie wymuszone przez wzorce „ugrzecznionego zachowania” często proponowanego przez społeczność.
  3. Odmawiając wyjaśnij dlaczego odmawiasz. Szacunek dla drugiego człowieka wymaga tego, abyś podał prawdziwy powód, a nie wymówkę. Zresztą, uciekając się do wymówki sam zastawiasz na siebie sidła. „Nie pożyczę Ci pieniędzy, bo zapomniałem z domu portfela” w przypadku, gdy portfel masz przy sobie, nie jest asertywną odmową i dlatego Twój rozmówca może to sprytnie wykorzystać. Nie zdziw się, gdy w takiej sytuacji usłyszysz: „Zapomniałeś portfela? Nie szkodzi, pójdę z Tobą do domu”. Odmawiając asertywnie podajemy prawdziwy powód, np. „Nie pożyczę Ci pieniędzy, bo sam ich potrzebuję”.
  4. Twoja asertywna odmowa musi być zwięzła i wypowiedziana zdecydowanym głosem. Poinformuj rozmówcę o podjętej decyzji: „nie pożyczę”, „nie zostanę”, „nie przyjdę”, „nie dam”, „nie zjem”. Unikaj mówienia „nie mogę”. „Nie mogę” oznacza, że decyzja nie zależy od Ciebie, albo, że nie masz wpływu na rzeczywistość. Gdy odmawiasz używając zwrotu „nie mogę” prowokujesz osobę proszącą do szukania takich argumentów, które Cię przekonają, a wtedy swoje racje będziesz musiał udowadniać kolejnymi argumentami. To zaś naraża Cię na zabrnięcie w stronę kłamstwa. Unikaj też słowa „nie chcę”. Ten zwrot może prowokować osobę proszącą do dalszego namawiania, do spowodowania, abyś „chciał”. To też – ślepa uliczka. 

Zdarta płyta

Czasem bywa tak, że pomimo poprawnie sformułowanego komunikatu asertywnej odmowy nasi rozmówcy próbują naciskać na nas, abyśmy zmienili podjętą decyzję. „No jak to? Nie zjesz torcika? Będzie mi bardzo przykro. Tyle pracy włożyłam, aby go przygotować”, albo: „Z nami się nie napijesz? Nie bądź dziwak! Jeden Ci nie zaszkodzi! Kto nie pije ten donosi!”. Co wtedy? Jak zareagować na takie próby nacisku? Na szczęście nie jesteśmy bezbronni i mamy kilka sposobów, które mogą nam pomóc w takich sytuacjach przy jednoczesnym zachowaniu zasad asertywności. Jednym z nich jest technika "zdartej płyty”.
Czy pamiętacie co się dzieje w czasie odtwarzania piosenki na gramofonie, gdy na płycie pojawia się rysa? No właśnie… Igła gramofonu nie może kontynuować swojego biegu, a z głośników emitowany jest ten sam fragment utworu. Po kilku powtórzeniach staje się to irytujące. Czy chcemy, czy nie, trzeba zareagować. Musimy wstać i przełożyć ramię gramofonu w inne miejsce, albo zmienić płytę. 
Coś podobnego możemy „zaoferować” tym, którzy pomimo naszego asertywnego „nie” nalegają na to, abyśmy ulegli i zrobili to, o co proszą. Wtedy właśnie możemy włączyć „zdartą płytę”, czyli – dopóki to będzie konieczne – powtarzać rozmówcy nasze asertywne „nie”.

Oto przykład:
    "- Kochanie, zjedz kawałek serniczka.
     - Dziękuję, ciociu, ale nie zjem. Jestem na diecie.
     - Ale jak to, nie zjesz? Przecież są moje imieniny…
     - Nie zjem, ciociu, jestem na diecie.
     - Ale ja w ten serniczek włożyłam całe serce.
     - Doceniam to ciociu, ale serniczka nie zjem, bo jestem na diecie.
     - Ale będzie mi bardzo przykro.
     - Nie chcę, by cioci było przykro, ale serniczka nie zjem, bo jestem na diecie.
     - To ja Ci ukroję mały kawałeczek.
     - Dziękuję ciociu, ale małego kawałeczka też nie zjem, bo jestem na diecie.
     - To przynajmniej dam Ci na wynos.
     - Dziękuję ciociu, ale nie wezmę, bo jestem na diecie”.

Uwierzcie mi, że jeśli będziemy w tym wytrwali ciocia skapituluje. Stosując technikę „zdartej płyty” często musimy okazać dużo wytrwałości, ale informacja, którą adresujemy do naszego natarczywego rozmówcy, w końcu dociera.

Asertywność to sposób na życie w zgodzie ze sobą i z innymi. To umiejętność budowania zdrowych relacji prywatnych i zawodowych. To sztuka, której można i warto się nauczyć.

P.S. Trzymamy kciuki za Waszą asertywność przy świątecznych stołach!

 

Bądź na bieżąco. Zapisz się do naszego newslettera

Czego jeszcze możemy Cię nauczyć