Ciało – umysł, sprzężenie zwrotne

Ciało – umysł, sprzężenie zwrotne
Podziel się

Wpływ umysłu na ciało i odwrotnie jest przedmiotem bardzo wielu badań. Bada go także znana z efektywnego propagowania wiedzy z zakresu psychologii Amy Cuddy. 


Darmowa porada 

Zainteresowanym zmianą jakości swojego życia, Amy Cuddy oferuje poradę, która nic nie kosztuje. Co radzi? Radzi zmienić postawę ciała, gdyż wie na pewno, że wpływa ona na stan naszego umysłu i samopoczucia. Amerykańska psycholog twierdzi, że większość z nas tak układa ciało, że sprawiamy wrażenie mniejszych niż w rzeczywistości. Garbimy się, obniżamy ramiona, krzyżujemy nogi i kulimy się. Wyglądając na mniejszych, takimi się czujemy. Amy Cuddy poleca, by pozycję „mniejszego” zmienić na pozycję „większego”. Jaka to pozycja? Chodzi o to, by być wyprostowanym i trzymać lekko uniesioną głowę; nie kulić się w sobie, nie garbić i nie składać. Nie krzyżować rąk i nie chować dłoni, lecz trzymać je luźno wzdłuż ciała, z dłońmi otwartymi i skierowanymi do siebie, tak jakbyśmy przygarniali świat do siebie. Mamy prawo zajmować tyle przestrzeni ile jest nam potrzebne. Otwartą postawą ciała komunikujemy, że jesteśmy silni i pewni siebie. Skuleni i zamknięci pokazujemy, że jesteśmy słabi i niepewni. Sprzężenie zwrotne ciało – umysł, polega m.in. na tym, że świadomą postawą ciała możemy zmienić swoje samopoczucie i stosunek do siebie. Amy Cuddy udowadnia, że to naprawdę jest możliwe. Nie zaleca udawania kogoś innego niż jest się w rzeczywistości, ale świadome wpływanie na własne samopoczucie i stosunek do różnych sytuacji. Mówiąc krótko: jej darmowa rada brzmi: zmień pozycję ciała z zamkniętej na otwartą, a poczujesz w sobie moc i siłę.

Mowa ciała w świecie zwierząt

Od pewnego czasu obserwujemy zmianę na linii człowiek – zwierzęta. Współczesna filozofia odchodzi od antropocentryzmu, czyli od przekonania, że człowiek zasadniczo różni się od zwierząt, stoi od nich dużo wyżej i może używać ich do swoich celów, nie licząc się z ich dyskomfortem, a nawet cierpieniem. Ze zwierzętami łączy nas więcej niż nam się wydaje. Amy Cuddy przekonuje, że ze światem zwierząt łączy nas też mowa ciała. Zwierzęta chcące pokazać władzę i dominację po prostu starają się wyglądać na większe. Rozciągają się, stroszą pióra, stawiają sierść, tak, by zajmować więcej miejsca w przestrzeni.

Jak reagujemy na władzę?

Spontaniczna i bezwiedna reakcja ludzi na okazywaną dominację i siłę polega na uzupełnianiu niewerbalnych sygnałów. W momencie, gdy ktoś okazuje nam władzę, nie naśladujemy tego co robi, lecz wysyłamy sygnały przeciwne, czyli okazujemy uległość: kulimy się, zamykamy i zmniejszamy. Amerykańska psycholog twierdzi, że wśród studentów, z którymi prowadzi zajęcia, są osoby okazujące dominację i siłę oraz uległość i słabość. To nic odkrywczego, ale ciekawe jest to, że obydwie postawy widać na pierwszy rzut oka. Wystarczy spojrzeć jak poszczególne osoby wchodzą do Sali, gdzie zajmują miejsca, jak to robią i w jakiej pozycji siedzą. Dominanci wchodzą pewnym krokiem, bez potrzeby wychodzą na środek, siadając zajmują dużo przestrzeni. Ulegli cały czas są skuleni, nie rozglądają się, siadają tam, gdzie ich nie widać i zajmują możliwie jak najmniej miejsca. 

Dominacja i uległość, a płeć

Postawa dominująca i uległa ma związek z płcią. Dominantami są głównie mężczyźni. Na pewno ułatwia im to fakt, że są fizycznie więksi i silniejsi, poza tym wychowywani do tego, by być dominującymi. Kobiety częściej są uległe, ponieważ są słabsze fizycznie i w ogóle czują się słabsze od mężczyzn. W procesie wychowawczym wielu z nich wmówiono, że takie mają być. Siła mężczyzn i słabość kobiet na zajęciach prowadzonych przez Cuddy wyraża się także tym, że te ostatnie dużo rzadziej zgłaszają się do odpowiedzi i ogólnie są mniej aktywne, co negatywnie wpływa na ostateczną ocenę na świadectwie ukończenia kursu.

Czy pewności siebie można się nauczyć?

Wracając do darmowej rady Cuddy, można powiedzieć, że pewności siebie i okazywania siły można się nauczyć, przyjmując otwartą postawę ciała. Problem polega na tym, że postawa ta na początku jest nienaturalna, a zatem coś udajemy. Razem ze swoją współpracowniczką Daną Carney, amerykańska psycholog postanowiła sprawdzić, czy zmiana postawy ciała może zmienić sposób myślenia i odczuwania o sobie. Oczywiste jest to, że wpływa ona na to jak inni nas postrzegają. Przyjmując postawę otwartą wydajemy się silniejszymi i pewniejszymi siebie, niezależnie od tego jak jest naprawdę. Pytanie zadane przez Amy brzmiało: czy postawa otwarta sprawia, że stajemy się silniejsi i jak długo trzeba ją ćwiczyć zanim stanie się nasza własna?

Wpływ ciała na emocje 

Cuddy przedstawia dowód na to, że nasze samopoczucie i postrzeganie siebie, w ogromnej mierze zależy od świadomie przyjętej postawy ciała. 

Magia uśmiechu

Magia uśmiechu, to wpływ, jaki ma on na innych ludzi. Uśmiechając się łatwiej nawiązujemy kontakty i zyskujemy przyjaciół. Uśmiechamy się, bo w danej chwili jesteśmy zadowoleni i szczęśliwi. Wewnętrzne szczęście wywołuje na naszej twarzy uśmiech. Ale magia uśmiechu, to także jego wpływ na nasze własne samopoczucie. Innymi słowy, uśmiechając się, gdy nie czujemy się szczęśliwi, takimi się stajemy. Tak więc uśmiech działa na zewnątrz i do wewnątrz, wywołując emocję zwaną szczęściem. Udowadnia to słynny eksperyment z ołówkiem w zębach. Trzymając go, uczestnicy badania nieświadomie wywoływali skurcze mięśni twarzy takie same jak przy uśmiechu. Po kilku minutach czuli się rozbawieni, mimo, że patrzyli na smutne obrazki.

Postawy i zachowania silnych i słabych 

Amerykańska psycholog pokazuje wiele różnic między zachowaniami silnych i słabych. Osoby silne cechuje większa asertywność i pewność siebie. Są optymistami, bo wierzą, że los im sprzyja. Lubią ryzyko i gry losowe. Osoby słabe unikają jednego i drugiego, bardziej pesymistycznie postrzegają rzeczywistość, są mniej pewne siebie i mniej asertywne. Warto zauważyć, że charakteryzując osoby silne, Cuddy mówi o asertywności, a nie o dominacji. Asertywność, to umiejętność stawiania granic, a nie dominowanie nad innymi. 

Siła i słabość, a hormony

Fizjologia silnych i słabych jest różna. Cuddy mówi o tym, że różnice widać w zakresie poziomu dwóch hormonów: testosteronu i kortyzolu. Ten pierwszy jest hormonem dominacji, ten drugi hormonem stresu. U silnych i skutecznych przywódców widać wysoki poziom testosteronu i niski poziom kortyzolu. Podobnie jest u silnych samców alfa w hierarchii naczelnych. Widać stąd, że siła nie bierze się tylko z testosteronu, ale także z reakcji na stres. Dystans, spokój i mocne nerwy – oto ważne źródło siły i pewności siebie. Wysoka reaktywność na czynniki stresowe obniża jedno i drugie.

Dwie minuty w pewnej pozie

Chcąc sprawdzić, czy postawa ciała może wpływać na samopoczucie i myśli o sobie, Cuddy i jej współpracowniczka poprosiły grupę osób, by w sytuacji laboratoryjnej na dwie minuty przyjęły pozę siły lub słabości. Wszyscy uczestnicy, po dwóch minutach pytani byli o to jak silni się czują wobec różnych wyzwań. Kolejnym etapem badania była propozycja gry losowej. Zarówno przed, jak i po badaniu pobrano uczestnikom próbki do zmierzenia poziomu hormonów. 
Oto wyniki eksperymentu:
Osoby przyjmujące pozę siły wykazały większą tolerancję na ryzyko. W tej grupie ponad 85% sięgnęło po grę losową. W śród osób przyjmujących pozę słabości, na grę zdecydowało się tylko 60%.
U osób przyjmujących pozę siły, poziom testosteronu w trakcie badania podniósł się o 20%. U osób w pozie słabości, w trakcie badania odnotowano spadek poziomu testosteronu o 10%. 
U osób przyjmujących pozę siły odnotowano spadek kortyzolu o 25%. U osób w pozie słabości, w trakcie badania poziom kortyzolu wzrósł o około 15%.
W zaledwie dwie minuty w organizmach uczestników dokonały się zmiany hormonalne, które zmieniły ich mózgi w asertywne i pewne siebie lub uległe i niepewne. 

Eksperyment ten udowodnił, że świadomie przyjęta i utrzymywana przez dwie minuty postawa ciała zmienia nasze samopoczucie i postrzeganie siebie. Ciało może sprawić, że czujemy się silni lub słabi, niezależnie od tego, jak czuliśmy się w punkcie wyjścia. 

Czy laboratorium to życie?

Cuddy w sytuacji laboratoryjnej udowodniła, że ciało wpływa na umysł. W laboratorium tak, ale czy w życiu? Czy świadome przyjmowanie postaw związanych z siłą i pewnością siebie uczyni nas takimi w realu? W jakich sytuacjach można i warto zastosować wiedzę wynikającą z opisanego wyżej eksperymentu? Na pewno warto wykorzystać ją w sytuacjach, gdy jesteśmy oceniani. Na przykład podczas rozmowy kwalifikacyjnej, czy występu publicznego. Nie chodzi oczywiście o to, by zrobić z siebie karykaturę samca alfa lub zapaśniczkę. Chodzi o to, by w jakimś ustronnym miejscu, przez dwie minuty skupić się na własnym ciele i zastanowić się co ono wyraża. 

Znowu laboratorium 

Chcąc sprawdzić użyteczność poznanych prawidłowości w życiu codziennym, obie badaczki po raz kolejny zaprosiły ludzi do laboratorium. Podobnie jak wcześniej, części poleciły przyjęcie postawy siły, a części postawy słabości. Po utrzymywaniu jej przez dwie minuty, uczestnicy wzięli udział w bardzo stresującej rozmowie o pracę. Rozmowa trwała przez 5 minut i była rejestrowana. Przeprowadzający ją ludzie zostali przeszkoleni tak, by nie dawać żadnych sygnałów niewerbalnych. Po skończonych rozmowach, inne osoby nie znające przebiegu badania zostały spytane o to, których z uczestników zatrudniłyby w swoich firmach. W oparciu o nagrania rozmów, do pracy zostały wybrane tylko te osoby, które przed rozmową przez dwie minuty przyjmowały pozycję siły, o czym oczywiście nie wiedzieli wybierający przyszłych pracowników. Spytani, na jakiej podstawie dokonali wyboru, powiedzieli, że dokonali go nie na podstawie tego, co mówili uczestnicy, ale tego jak wyglądali i jak się zachowywali. Innymi słowy, co mówiło ich ciało. 

Prawda czy oszustwo?

Amy Cuddy przekonana jest o tym, że ciało wpływa na umysł, umysł na zachowanie, a zachowanie na osiągane rezultaty. Wielu jednak twierdzi, że to oszustwo, bo nie będąc silnymi udajemy takich. Badaczka zgadza się z tym i poleca udawanie silnego do momentu, aż osiągnie się prawdziwą siłę. Ludzie protestują, bo nie chcą udawać i osiągać czegokolwiek przy pomocy oszustwa. Argumentują to tym, że oszukując kogoś dostaną się tam, gdzie będą źle się czuć, bo nie będzie to zgodne z ich naturą. Innymi słowy, będą na nieswoim miejscu. Amy odpowiada na to, że warto udawać, bo to nie udawanie, ale ćwiczenie nowego nastawienia w nowych warunkach. Ćwiczenie czyni mistrza i z biegiem czasu to co ćwiczymy stanie się naszą nową umiejętnością. Ćwicząc postawy siły z czasem stajemy się silni. Nie od razu, ale z czasem.

Druga darmowa rada

Na zakończenie, Cuddy daje nam wszystkim drugą darmową radę. Brzmi ona następująco: w sytuacji stresowej, a właściwie zanim się ona zacznie, poświęćcie dwie minuty na przyjęcie otwartej pozycji ciała. To spowoduje, że podniesie się poziom testosteronu, a obniży się poziom kortyzolu. W trudnej sytuacji doświadczycie siły i nie zje was stres. Zrobicie dobre wrażenie na innych i zwiększycie szansę na osiągnięcie upragnionych rezultatów. Dwie minuty na siłę można dać sobie w windzie, w toalecie, w pustym przedsionku czy w innym ustronnym miejscu. Potrzeba tylko prywatności, zmiany postaw siły i dwóch minut. Te trzy rzeczy mogą zastąpić brakujące zasoby, technologię czy wysoki status. Tak niewiele trzeba, by ze słabych stać się silnymi, bo ciało naprawdę działa na umysł, a sprzężenie zwrotne między jednym i drugim jest faktem udowodnionym naukowo. 
 

Bądź na bieżąco. Zapisz się do naszego newslettera

Czego jeszcze możemy Cię nauczyć