Co widzisz: mewę czy królika?

Co widzisz: mewę czy królika?
Zródło: Rycina pochodzi z niemieckiego magazynu z 1892 roku
Podziel się

Biologiczna zmiana reakcji na stres wywołana innym podejściem do jego objawów może sprawić, że – zamiast dostać zawału – nasze serce poradzi sobie w nagłej i poważnej sytuacji stresowej. 

Nowe podejście do stresu

Czy stres jest szkodliwy? Na to pytanie umie odpowiedzieć prawie każdy. Bo prawie każdy słyszał bądź czytał o szkodliwości stresu. Tu i tam mówi się i pisze o tym, jak fatalny wpływ ma stres na nasze zdrowie. Wiele badań potwierdza, że nadmierny stres niszczy nie tylko psychikę, ale i ciało. Nierzadko stanowi ukrytą przyczynę wielu chorób. Stres może powodować przeziębienie, kłopoty z trawieniem, przyczyniać się do rozwoju choroby wieńcowej itd. Wszystko to prawda, ale w temacie stresu pojawiły się nowe badania, które diametralnie zmieniają podejście do zagadnienia. 

Subiektywny odbiór stresu

Podobnie jak wiele innych rzeczy, poziom stresu odbieramy subiektywnie. Gdybyśmy zapytali kilku osób o to jak często i jaki stres przeżywają, na pewno każdy opisałby swój stres inaczej. Określone wydarzenie może być dla kogoś dużym, dla kogoś średnim, a dla kogoś niewielkim stresem. Podobnie jest z częstotliwością stresu. Amerykański badania naukowe wykazały, że nie sam stres, ale subiektywne nastawienie do niego może czynić go szkodliwym dla zdrowia. Innymi słowy stres szkodzi nam bardziej jeśli jesteśmy przekonani o jego szkodliwym wpływie na zdrowie. Zmieniając nasze nastawienie do stresu jesteśmy w stanie złagodzić jego szkodliwy efekt. Zaskakujące prawda?

Badanie wpływu nastawienia do stresu

Badania, które chcę tu przedstawić trwały osiem lat i przeprowadzone zostały w Stanach Zjednoczonych. Przez ten czas śledzono życie trzydziestu tysięcy osób. Uczestnikom badań zadano kilka pytań. Zapytano ich ile stresu doświadczyli w ostatnim roku. Spytano również czy uważają, że stres szkodzi ich zdrowiu. Po upływie ośmiu lat sprawdzono, czy badane osoby żyją. Wykorzystano do tego celu dane o zgonach. 

Nastawienie do stresu a zdrowie. 

Wyniki badań w części potwierdzają wcześniejszą wiedzę o stresie, a w części szokują. Zacznijmy jednak od tego, co wiadomo od dawna. Ryzyko śmierci wzrasta wraz z ilością i intensywnością przeżywanego stresu. U osób, które w minionym roku wielokrotnie doświadczały stresu, ryzyko śmierci wzrosło o 43%. Szokującą wiadomością jest to, iż wzrost ryzyka dotyczył jedynie tych osób, które postrzegały swój stres jako szkodliwy dla zdrowia. Wzrostu ryzyka śmierci nie stwierdzono u osób, które doświadczały częstego stresu, ale nie uważały, że szkodzi ich zdrowiu. Ryzyko śmierci w tej grupie badanych było najniższe. Co ciekawe, było niższe niż u osób, które rzadziej doświadczały stresu. 

Zdaniem naukowców przeprowadzających opisywane badania, ośmioletnie statystyki zgonów wskazują na to, iż 182 tys. Amerykanów zmarło przedwcześnie nie przez stres jako taki, ale przez nastawienie do stresu. Chodzi o postrzeganie stresu jako czynnika szkodzącego zdrowiu. Upraszczając naukowe wnioski z tego badania można powiedzieć: im bardziej wierzymy, że stres nam szkodzi, tym bardziej prawdopodobne jest, że tak się dzieje. Według amerykańskich uczonych wiara w szkodliwość stresu, w ciągu roku pozbawia życia 20 tys. mieszkańców tego kraju. Negatywne nastawienie do stresu uplasowało się na 15 pozycji na liście najczęstszych przyczyn zgonów. Wygląda na to, że wiara w szkodliwość stresu odbiera życie mieszkańcom Ameryki częściej niż morderstwa, nowotwory skóry czy HIV i AIDS. 
Co robić ze stresem? Czy przedstawione tu wyniki badań zmieniają nastawienie do stresu? Jeśli tak, to w jaki sposób? Czy nie należy unikać stresu? Czy można narażać się na stres bez żadnych obaw o zdrowie? Oczywiście nie! Badania Amerykanów nie przeczą wcześniejszym doniesieniom o szkodliwości permanentnego stresu dla zdrowia. Taki stres na pewno szkodzi i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nowe spojrzenie na stres polega na niezakładaniu, że na pewno szkodzi nam ten, którego nie możemy uniknąć. Innymi słowy, nie należy stresować się stresem! Najcenniejszą informacją płynącą z amerykańskich badań jest ta, że zmiana nastawienia do stresu i myślenia o nim może dodatnio wpłynąć na nasze zdrowie. 

Stresować się lepiej

Czy można stresować się lepiej lub gorzej? Okazuje się, że tak. Co więcej, naukowcy dowodzą, że mamy wpływ na to jak się stresujemy. Możemy wpływać nie tylko na myśli, ale i na reakcje cielesne. Wykazuje to eksperyment, w którym wzięli udział ochotnicy uprzedzeni o tym jak mają się zachowywać. 

Społeczny test stresu

Społeczny test stresu, to sytuacja laboratoryjna, w której badanych poddaje się stresowi. Metody są różne. Można na przykład prosić o kilkuminutową wypowiedź publiczną na temat własnych słabości i niedociągnięć. Podczas wypowiedzi można okazywać niemą dezaprobatę, fundować dyskomfort w postaci ostrego światła i włączonej kamery. W kolejnej części eksperymentu można poprosić badanych o wykonanie jakiegoś trudnego zadania wymagającego dużej koncentracji uwagi i skupienia. Może to być na przykład odliczanie po 7, zaczynając od liczby 966. Odliczać trzeba głośno i szybko, a wszelkie zacięcia i pomyłki są głośno krytykowane. Poddawani tego rodzaju czynnościom, wszyscy się zestresują. Wszyscy poczują szybsze bicie serca, przyspieszony oddech i wzmożoną potliwość. 

Eksperyment

Opisywanemu wyżej testowi poddano uczestników eksperymentu przeprowadzonego w Harwardzie. Jak można było się spodziewać, uczestnicy reagowali w standardowy sposób. Przed eksperymentem zostali oni poinstruowani co do tego, jak mają traktować swoje reakcje. Zamiast traktować je jako oznakę niepokoju, przygnębienia i klęski, mieli traktować je, jako energię, z jaką organizm radzi sobie z sytuacją wywołującą stres. Przed poddaniem uczestników społecznemu testowi stresu, nauczono ich traktować objawy stresu jako pomocne w poradzeniu sobie z nim. I tak, walące serce mieli traktować jako przygotowanie organizmu do działania; szybsze oddychanie mieli postrzegać jako dostarczanie mózgowi większej ilości tlenu itd. Osoby, które opanowały postrzeganie reakcji na stres jako pomocne w działaniu były mniej spięte, bardziej pewne siebie i mniej zestresowane. Co więcej, zmianie uległy fizyczne reakcje na stres. Typowa reakcja na stres polega na wzroście pulsu i kurczeniu się tętnic. Właśnie dlatego stres bywa często postrzegany jako przyczyna choroby wieńcowej. W sytuacji, gdy fizyczne reakcje na stres postrzegane są jako pożyteczne i pomocne, puls ulega przyspieszeniu, ale tętnice nie zwężają się. Przyspieszona praca serca ma wówczas zdrowy charakter i przypomina to, co dzieje się z sercem w momentach przeżywania intensywnej radości czy przypływu odwagi. 

Nowe podejście psychologii do stresu 

W nowym podejściu do stresu nie mówi się już, że stres zawsze szkodzi i że nie mamy na to wpływu. Owszem mamy. Wpływ stresu na nasze zdrowie w ogromnej mierze zależy od tego jak traktujemy ów stres i jakie mamy do niego nastawienie. Jeśli nie skupiamy się nad tym jak bardzo nam szkodzi – zaszkodzi nam mniej! Jeśli nauczymy się traktować objawy stresu jako pożyteczne i pomocne, mamy szansę uniknąć poważnych i nieodwracalnych skutków stresu, z przedwczesnym zgonem włącznie!

Przyjmij do wiadomości, że swoimi reakcjami ciało pomaga Ci sprostać trudnym sytuacjom. Ciało podąży za Twoim nastawieniem i zdrowiej zareaguje na stres!

Stres jako czynnik uspołeczniający

To niewiarygodne, ale stres jest czynnikiem uspołeczniającym. Jak to możliwe? Jedną z reakcji na stres jest wzmożona produkcja oksytocyny. Oksytocyna, to hormon, który wytwarza w nas potrzebę bliskich kontaktów z ludźmi. Chodzi zarówno o bliskość fizyczną, jak i emocjonalną. Oksytocyna sprawia, że chcemy się zbliżać i przytulać do innych. Dzięki niej odczuwamy empatię oraz chęć pomagania i wspierania ważnych dla nas osób. W reakcji na stres oksytocyna wytwarzana jest na równi z adrenaliną, która odpowiada za przyspieszoną pracę serca. Uwalnianie oksytocyny w sytuacji stresowej sprawia, że szukamy pomocy i wsparcia u innych. Dzięki temu nie zostajemy sami z problemem i efektywnie możemy poradzić sobie z nim, korzystając z doświadczenia innych ludzi. W tym sensie stres nas uspołecznia. Udowodniono, że oksytocyna działa zarówno na psychikę, jak i na ciało. Hormon ten chroni serce i układ naczyniowy przed niekorzystnymi skutkami stresu. Poza tym działa przeciwzapalnie. W sytuacji stresowej działa rozluźniająco na tętnice. Gdy będąc w stresie szukamy pomocy i wsparcia u innych ludzi, gdy sami okazujemy jedno i drugie – produkcja oksytocyny wzmaga się. Można zatem powiedzieć, że wszyscy zostaliśmy wyposażeni w mechanizm obronny będący reakcją na stres, polegający na wzmożonym wydzielaniu oksytocyny, która skłania nas do szukania pomocy i wsparcia u innych ludzi. 

Troska o innych a odporność na stres

Pora zaprezentować badanie, w którym wykazano związek troski o innych, a odpornością na stres. Badaniem objęto Amerykanów w wieku od 34 do 93 lat. Przez jakiś czas śledzono życie tysiąca uczestników. Uczestnicy zostali zapytani o to ile stresu doświadczyli w ciągu ostatniego roku. Spytano ich również o to ile czasu poświęcili na pomoc innym ludziom. Następnie sprawdzono statystyki zgonów. Badanie wykazało, że stresujące sytuacje życiowe podnoszą ryzyko zgonu o 30%. Szczególnie ryzykowne są kłopoty finansowe i rodzinne. Jednak w przypadku osób, które poświęcały czas na pomaganie innym nie stwierdzono zwiększonego ryzyka śmierci. Jaki z tego wniosek? A taki, że troszczenie się i pomaganie innym zwiększa odporność na stres. Badanie to jest kolejnym dowodem na to, że szkodliwość stresu nie zawsze jest taka sama i że można jej uniknąć. Twoje zachowanie i myślenie może efektywnie zmniejszyć szkodliwy wpływ stresu na zdrowie. 

Zapamiętaj:

  1. Uznając reakcje na stres jako pomocne i pożyteczne ograniczasz szkodliwy wpływ stresu na zdrowie.
  2. Korzystając z pomocy i wsparcia innych pomagasz sobie pokonać stres i zmniejszyć jego szkodliwość dla zdrowia.
  3. Troszcząc się o innych i udzielając im wsparcia sprawiasz, że własny stres szkodzi Ci dużo mniej. 

Mimo wszystko, życzymy Ci mniej stresu!

Bądź na bieżąco. Zapisz się do naszego newslettera

Czego jeszcze możemy Cię nauczyć